środa, 17 sierpnia 2016

Sedinium. Wiadomość z podziemi - Leszek Herman

"Sedinum" to powieść pokaźnych rozmiarów, z tego też względu lektura zajęła mi wiele czasu. Wymęczyłam tę książkę strasznie, czytałam, odkładałam, w międzyczasie sięgałam po inne lektury, wracałam. Momentami miałam chwile załamania i sądziłam, że moja przygoda z tą książką będzie trwała wiecznie. Nie oznaczy to, że historia opisana przez Leszka Hermana nie przypadła mi do gustu, wręcz przeciwnie, całość wypadła dość ciekawie, tajemniczo i wciągająco.

W pewien spokojny, piątkowy wieczór w centrum Szczecina, zupełnie niespodziewanie zapada się część dopiero co wybudowanego, nowoczesnego biurowca. Podczas oględzin sąsiednich posesji młody architekt, Igor Fleming, odnajduje tajemniczy tunel, na końcu którego dokonuje prawdziwie sensacyjnego odkrycia. Pochodząca z II wojny światowej ciężarówka ze zwłokami nieznanego mężczyzny za kierownicą i sarkofagiem pomorskiego księcia na pace wzbudza spore zainteresowanie. Igor wraz z towarzyszącą mu dziennikarką oraz bogatym Anglikiem postanawia podążać śladem pozostawionych wskazówek i odkryć tajemnicę zaginionego sarkofagu. Ich tropem podążają bezwzględni bandyci, którzy liczą na odnalezienie skarbu i łatwy zarobek.

Akcja książki kręci się wokół Szczecina i legend związanych z miastem. Dzięki autorowi możemy poznać historie związane z powstaniem miasta, jego znaczenie na przestrzeni wieków oraz legendy o pomorskich książętach rządzących tymi terenami w okresie średniowiecza. Danych jest dużo, niestety momentami, aż za dużo, co sprawia, że niektóre fragmenty wyjątkowo nużą, a suche fakty niewiele wprowadzają do utworu, przez co książka wydaje się odrobinę przegadana. Gabaryty powieści mogą przerażać, śmiało można by ją skrócić nawet o połowę. Niestety rozwlekłe opisy historyczne sprawiają, że akcja diametralnie zwalnia i nie jest, aż tak emocjonująco jak mogło by być. 
"Sedinium" nasycone jest historią sztuki, opisami zabytków i  architektury. Dzięki autorowi możemy spojrzeć na Szczecin z zupełnie innej perspektywy, zajrzeć do miejsc, które są niedostępne dla zwykłych ludzi. Przyznam, że nie miałam pojęcia o tym, iż Szczecin to tak ciekawe pod względem historycznym miasto.

Powieść wywarła we mnie sprzeczne uczucia dlatego jej ocena jest wyjątkowo trudna. Autor pisze z prawdziwą pasją i zadziwiającą znajomością tematu. Fabuła została nakreślona w sposób skomplikowany, ale równocześnie dokładnie przemyślany. Zagadka jaką próbują rozszyfrować bohaterowie sięga średniowiecza i wciąga w swoją tajemnicę niezliczoną ilość postaci. Bohaterowie są jednoznaczni, albo dobrzy, albo źli, przez całą fabułę niczym nie zaskakują, a ich kroki z łatwością można przewidzieć. Zaskoczyła mnie niesamowita wiedza Igora, wręcz nieprawdopodobna dla zwykłego laika (na chyba, że historią Szczecina zajmuje się zawodowo), mężczyzna zna każdą szczecińską legendę, historię każdego zabytku i dzieła sztuki. To głównie dzięki niemu akcja posuwa się do przodu, a skomplikowana zagadka zostaje rozszyfrowana. Jest to jedna z tych książek, która jednych zachwyci, a drugich całkowicie rozczaruje. Przypuszczam, że musi być szczególnie interesująca dla mieszkańców Szczecina oraz pasjonatów tego miasta. Polecam tym, którzy mają ochotę na sporą porcję pomorskich legend oraz historii sięgających średniowiecza.
_______________________________

Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 4 listopada 2015
Ilość stron: 800

środa, 10 sierpnia 2016

Miłość i kłamstwa - Cecelia Ahern

Po rewelacyjnej "Love, Rosie" po książki Cecelii Ahern sięgam niemalże w ciemno, tak było i w przypadku najnowszej powieści pt. "Miłość i kłamstwa".  
Niech nie zmyli was okładka, to nie jest typowy romans, ani nawet powieść obyczajowa z elementami romansu. Jest to historia dorosłej kobiety, matki dwójki dzieci, która pewnego dnia zaczyna odkrywać skrywaną przez lata tajemnicę swojego ojca.

Sabrina Boggs jest zmęczona ciągłą rutyną, która wysysa z niej chęć życia i pomału niszczy jej małżeństwo. Wszystko zmienia się w momencie gdy pod drzwiami swojego chorego ojca odnajduje tajemniczą przesyłką z wartymi majątek kolekcjonerskimi marmurkami (kulkami do gry). Zaciekawiona kobieta podąża śladem historii, której nigdy nie miała okazji poznać. Kim tak naprawdę był jej ojciec? Dlaczego nigdy nie pokazał swojej prawdziwej twarzy i nikt z najbliższej rodziny nie miał pojęcia o jego hobby?

Ojciec Sabriny, Fergus Boggs, to postać dziwna. Przez całe życie kłamie, zdradza, ukrywa przed najbliższymi swoją pasję, jaką jest gra w kulki i ma do wszystkich pretensję o to, że nie jest szczęśliwy. Poznajemy go jako małego chłopca wychowywanego w wielodzietnej rodzinie, gdzie każdy musiał walczyć o swoje miejsce. Gra w marmurki dla dorastającego chłopca stanowiła pewnego rodzaju odskocznię od problemów dnia codziennego, z czasem stała się prawdziwą obsesją. W dorosłym życiu Fergus spotykał się z lekceważącym podejściem do swojego hobby, z tego też powodu zaczął je ukrywać przed najbliższymi. Jego życie stało się pasmem kłamstw i lekkomyślności, która zniszczyła mu życie.

Gra w marmurki  ważniejsza od rodziny i powodem do wielkich sekretów niszczących rodzinne relacje? Serio? Fabuła wydaje mi się dość nieprawdopodobna, niektóre fragmenty czytałam wręcz z niedowierzaniem. Po co ukrywać swoją prawdziwą twarz? Po co przez całe życie udawać kogoś kim się nie jest? Dla gry w kulki?
Akcja utworu ciągnie się leniwie. Brak tutaj nagłych zwrotów akcji i emocji tak charakterystycznych dla pozostałych powieści autorki. Czyta się błyskawicznie i lekko, jednak podczas lektury wielokrotnie miałam wrażenie, że jest to powieść o niczym.

Odkrywanie tajemnicy ojca pozwoliło Sabrinie spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy, wyrwać się ze szpon wszechogarniającej rutyny, zauważyć swoje błędy oraz poznać samą siebie. Niestety Sabrina to postać papierowa, bez żadnych konkretnych cech osobowości, przemyka po kartach książki niemalże nie pozostawiając po sobie żadnego śladu.

Powieść wywołała we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony wydaje się płytka i o niczym, z drugiej ma w sobie to coś co pociąga i sprawia, że chce się więcej. Dziecięce lata Fergusa zostały przedstawione w interesujący sposób, na szczególną uwagę zasługuje jego więź ze starszym bratem, którego ślad towarzyszy Fergusowi przez całe życie. Autorka w prosty sposób przekazuje czytelnikowi jak ważna jest akceptacja drugiego człowieka, jak jedna nieprzemyślana i pochopnie wypowiedziana opinia może wpłynąć na całe nasze życie. Jeśli kogoś kochamy powinniśmy akceptować go w całości łącznie z wadami czy śmiesznym hobby.
_______________________________________

Wydawnictwo: Muza
Tytuł oryginalny: The Marble Collector
Tłumaczenie: Agnieszka Lipska-Nakoniecznik
Data wydania: 18 maja 2016
Ilość stron: 416

piątek, 22 lipca 2016

Ritterowie. Rzecz o mazurskiej duszy - Patrycja Pelica

"Ritterowie" to powieść, która urzeka klimatem i oczarowuje już od pierwszego słowa, głównie za sprawą bogatego, poetyckiego języka, tak nietypowego dla współczesnej prozy. Trudno jest cokolwiek napisać o tej powieści by nie ująć jej nic z magicznego klimatu i w 100 % oddać jej czar i urok.

Głową rodziny Ritterów jest Martin, który w 1920 roku wraz z żoną osiedlił się w jednej z mazurskich wiosek i objął stanowisko pastora w tamtejszym zborze luterańskim. Początkowo życie rodziny toczyło się spokojnie i sielsko, do momentu wybuchu II wojny światowej, która zmienia dosłownie wszystko. Kilkadziesiąt lat później na Mazury przyjeżdża Anna Ritter, dwudziestoparoletnia Niemka, która chce odkryć prawdziwą historię Ritterów.  Kim tak naprawdę był tajemniczy pastor, o którym lokalna społeczność nie chce nawet mówić? Dlaczego wybrał tak odludne miejsce na swój dom? Co działo się z jego rodziną przez te wszystkie lata i czy naprawdę na Mazurach zaginął po nich wszelki ślad?

Akcja utworu przedstawiana jest w nietypowy sposób. Narratorem powieści jest Marcin, współczesny mieszkaniec Mazurskiej wsi, który daje się wciągnąć Annie w odkrywanie przeszłości do tego stopnia, że sam staje się częścią historii. Współczesność miesza się tutaj z teraźniejszością, dwa światy przenikają się wzajemnie obopólnie na siebie oddziałowując. 

Poznajemy cztery pokolenia Ritterów: Martina i Gretę oraz trzech Helmuthów i trzy Anny (kolejne pokolenia nadawały swoim dzieciom takie same imiona). Każdy z bohaterów obdarzony jest własnymi, niepowtarzalnymi cechami charakteru, własną, tragiczną historią, która wyróżnia go na tle innych. Co ciekawsze żadnego Helmutha i żadnej Anny nie jest się w stanie pomylić, są to postaci tak odrębne i charakterystyczne, że na stałe zapisują się w pamięci czytelnika. Na straży rodziny czuwa długowieczny, mądry i łagodny Martin, który gotów jest oddać własne życie za bezpieczeństwo najbliższych.

Historia Ritterów jest opowieścią tragiczną obfitującą w masę klęsk i niepowodzeń. Niestety życie bywa okrutne i przewrotne, a zły los daje o sobie znać w najmniej spodziewanych momentach. Powieść Patrycji Pelicy jest piękną opowieścią o tym co w życiu najważniejsze, o sile rodzinnych więzi, które są w stanie przetrwać największą zawieruchę, o miłości, tęsknocie, bólu, śmierci i niekończącej się nadziei. Nie jest to książka, o której łatwo zapomnieć, zostawia po sobie trwały ślad w pamięci i sprawia, że staje się integralną częścią życia czytelnika. Realizm magiczny sprawia, że pozornie prosta historia nabiera głębszego znaczenia i zmusza czytelnika do długich rozmyślań nad treścią. Jest to utwór, który otwiera oczy na wiele pozornie błahych spraw, które dostrzega się dopiero po lekturze, sprawia, że zaczyna się doceniać rzeczy, które do tej pory były codziennością. 

Dawno żadna powieść nie wywołała we mnie tak skrajnych emocji jak "Ritterowie". Czytałam zachłannie i zżyłam się z bohaterami jak z własną rodziną. Poznawałam ich losy z rosnącą nostalgią, nadzieją, że być może ich zła passa wreszcie przeminie, a los uśmiechnie się do ostatnich z rodu. Jeśli jesteście ciekawi mazurskiej sagi, która konwencją odrobinę przypomina mi "Sto lat samotności" Marqueza to serdecznie polecam.
_______________________________________

Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2 marca 2016
Ilość stron: 513