sobota, 24 września 2016

Gloria - Monika Błądek

"Gloria" autorstwa Moniki Błądek to powieść typowo młodzieżowa, równocześnie pierwsza dystopia polskiej autorki jaką miałam okazję czytać. Zapowiadała się bardzo obiecująco, niestety z przykrością przyznaję, że jej potencjał nie został wykorzystany. Być może młodszym czytelnikom przypadnie do gustu, być może ja za dużo od tej powieści wymagałam...

O co, tak naprawdę w całej tej historii chodzi?
Autorka przyznaje, że do napisania książki skłoniła ją obecna sytuacja polityczna w Europie. Jest rok 2025, Unia Europejska nie istnieje, w Paryżu grasują fanatycy i terroryści, a pomiędzy Polską i Rosją znajduje się spalona Ukraina. 17-letnia Gloria wraz z grupą dorosłych Czeczenów , którzy mają ją chronić, ucieka z Paryża do Polski. Dziewczyna ma zamiar rozpocząć życie zwyczajnej nastolatki, jednak szybko okazuje się, że w jej przypadku nie jest to takie proste.

Nie oczekujcie odpowiedzi na pytanie kim jest Gloria i czemu jest chroniona niczym najcenniejszy skarb narodowy, przygotujcie się za to na wszechobecny chaos i brak jakiejkolwiek spójności. W powieści wiele się dzieje, jednak większość wydarzeń opisywana jest pobieżnie i nie posiada żadnego logicznego wytłumaczenia. Brak tutaj dynamiki, brak jakichkolwiek emocji.

Bohaterowie zostali ledwo co zarysowani. Są płytcy, nie wyróżniają się niczym konkretnym, część z nich została wepchnięta do akcji jakby na siłę i chociaż bardzo starałam się polubić, któregoś z nich to niestety nic z tego nie wyszło. Główną bohaterką jest Gloria, krnąbrna nastolatka, która nie uznaje żadnych autorytetów. Jest wścibska, wciska nos w nie swojej sprawy i mimo, że uważa się za dorosłą zachowuje gorzej niż nie jedno dziecko. W dziewczynie buzują hormony, co niestety odzwierciedla się w zmienianiu co rusz obiektu westchnień i wskakiwaniu do łóżka każdemu chętnemu facetowi (na szczęście kończy się tylko na pieszczotach). Tak irytującej i niedojrzałej bohaterki dawno nie spotkałam. Gloria nie widzi nic poza czubkiem własnego nosa.

Przykre jest to, że autorka nie zdradzała żadnych konkretnych faktów. Niby coś się dzieje, ale tak naprawdę nie wiadomo co, dlaczego i jak. Co kieruje bohaterami? Dokąd zmierzają i jaki jest ich cel? Czemu świat wygląda tak, a nie inaczej? Zabrakło mi wyjaśnień lub chociażby naprowadzenie czytelnika na jakiś konkretny trop. I do tego dochodzi jeszcze kosmita oraz drapieżny baobab w środku spalonej Ukrainy...kompletnie nie ogarniam.

Mam taką zasadę, że staram się każdą książkę doczytywać do końca. W przypadku "Glorii" miałam nadzieję na to, że w końcu poznam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, a główna bohaterka przejdzie metamorfozę, dojrzeje i przestanie być aż tak irytująca. Niestety nie dostałam tego czego oczekiwałam lub czytałam na tyle nieuważnie, że po prostu przegapiłam interesujące mnie fragmenty (co raczej uważam za mało prawdopodobne). Naprawdę bardzo się starałam znaleźć w tej powieści jakieś pozytywy, coś co sprawi, że będę miała ochotę sięgnąć po kontynuację, niestety ani mnie nie zachwyciło, ani nawet nie zainteresowało. Żeby była jasność, nie uważam czasu spędzonego przy tej powieści za czas stracony, ot zwyczajne czytadło, które szybko się czyta i równie szybko o nim zapomina. Kolejny przykład powieści, która być może spodoba się młodszym czytelnikom niekoniecznie przypadając do gustu tym starszym.
_________________________________________

Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 7 września 2016
Ilość stron: 480

wtorek, 13 września 2016

Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu - Anna McPartlin

"Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu" to powieść, którą ciężko ocenić. To historia, która porusza wiele istotnych spraw oraz tematów tabu w sposób niezwykle emocjonalny. To książka, która szokuje, wzrusza i wyciska łzy. Całość napisana jest w sposób tajemniczy i niepokojący, co dodatkowo podsyca emocje i sprawia, że od lektury nie można się oderwać.

Co stało się z Jeremym, przeciętnym nastolatkiem, który pewnego dnia wyszedł z domu i nigdy nie wrócił? Może miał dość życia w nieszczęśliwej rodzinie oraz obarczania go nadmiarem obowiązków i uciekł od problemów? Może uległ nieszczęśliwemu wypadkowi lub został napadnięty i zamordowany? Może skrywał wstydliwe tajemnice, które przyczyniły się do jego zaginięcia? Teorii jest wiele, odpowiedź tylko jedna.

Po 20 latach od zaginięcia syna Maisie Bean postanawia wydać książkę i opowiedzieć wszystkim historię swojego życia. Jak wiele nieszczęścia jest w stanie udźwignąć jedna osoba? Kobieta całe życie miała pod górkę - związek z psychopatą, który znęcał się nad nią fizycznie i psychicznie, samotne wychowywane dwójki dorastających dzieci, opieka nad matką chorą na alzheimera, zmaganie się z krnąbrną, pyskata nastolatką. W całym tym bałaganie jedyne oparcie i pomoc stanowił jej 16-letni syn Jeremy. Wszystko zmienia się w dniu kiedy jej ukochany pierworodny wychodzi z domu i nigdy nie wraca.

Powieść owiana jest tajemnicą. Aż do ostatnich stron nie wiadomo co tak naprawdę spotkało Jeremiego, dlatego tak ciężko jest pisać o książce nie zdradzając zbyt wiele z fabuły. Napięcie jest stopniowane, akcja opowiadana z perspektywy kilku osób, co daje lepszy wgląd w sytuację. Początkowo może się wydawać, że to kolejna opowieść o przemocy domowej i konsekwencjach jakie za sobą niesie, jednak wraz z przebiegiem akcji okazuje się, że problem jest bardziej złożony i jeszcze bardziej dramatyczny.

"Gdzieś tam, w szczęśliwym" miejscu to wzruszająca opowieść o miłości, przyjaźni, akceptacji oraz odkrywaniu własnej tożsamości. Autorka pokazuje nam jak łatwo skrzywdzić drugą osobę i przyczynić się do tragedii. Czasami wystarczy jeden nieprzemyślany komentarz czy głupi żart rzucony w nieodpowiednim momencie. 

Autorka stworzyła powieść, która ma w sobie wiele smutku i bólu jednak daje też nadzieję na to, że pomimo przeciwności losu szczęście może uśmiechnąć się do każdego, wystarczy tylko dać mu szansę. 
_______________________________________

Tytuł oryginalny: Somewhere Inside of Happy
Tłumaczenie: Maria Zawadzka
Wydawnictwo: HarperCollins
Data wydania: 31 sierpnia 2016
Liczba stron: 400

czwartek, 8 września 2016

Panika - Lauren Oliver

Czego boisz się najbardziej? Czy byłbyś w stanie zmierzyć się ze swoimi największymi lękami dla pieniędzy? A co jeśli widziałbyś w tym szansę na odmianę swojego życia? Czy byłbyś gotów zaryzykować własne życie dla realizacji marzeń? Dla zemsty nad kimś, kto dawno temu skrzywdził bliską Ci osobę?

Na "Panikę" zwróciłam uwagę dzięki jednej blogerce, która porównała zaciek na okładce książki do plamy moczu;) Zaintrygowało mnie to na tyle, że postanowiłam przeczytać książkę, tym bardziej, że autorka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie trylogią "Delirium". Tym razem również miałam nadzieję na ciekawą i pasjonującą lekturę, która zostawi w mojej pamięci trwały ślad. Czy dostałam to czego oczekiwałam?

Panika to niebezpieczna gra dla dzieciaków, którzy ryzykują własne zdrowie i życie dla pieniędzy, równocześnie widząc w tym szansę na nowe lepsze życie oraz sposób na wyrwanie się z nudnego, szarego miasteczka. 
Uczestników Paniki łączy jedno - chęć zwycięstwa, niekoniecznie w czysty i uczciwy sposób. W zasadzie w grze niemalże wszystkie chwyty są dozwolone, nie obowiązują żadne zasady. Całością sterują tajemniczy sędziowie, których tożsamość jest nieznana.

Heather początkowo nie miała zamiaru startować w kolejnej edycji, jednak wszystko zmieniło się w momencie, gdy rzucił ją chłopak. Dziewczyna postanowiła udowodnić byłemu ukochanemu jak wielki popełnił błąd zostawiając ją ze złamanym sercem. Z czasem motywy dziewczyny ulegają zmianie, zaczyna liczyć się zwycięstwo i główną wygraną, co pozwoliłoby jej uciec od problemów i zapewnić godne życie sobie oraz młodszej siostrze.

Przyznaję, że po tak wielu pozytywnych opiniach spodziewałam się czegoś innego, niestety mnie nie zachwyciło. Brakowało tu emocji, dramatyzmu oraz budowania napięcia. Konkurencje, które miały mrozić krew w żyłach okazały się takie jakieś nijakie, bez konkretnego pomysłu. Przebrnęłam przez lekturę bez większego zaangażowania. Jedynie zakończenie zapowiadało się interesująco, gdyby Pani Oliver wybrała inny wariant z pewnością zapamiętałabym tą powieść na długo, niestety w tym przypadku wyszło bardzo przewidywalnie i schematycznie. 

Dla kogo jest ta powieść? Bardzo możliwe, że gdybym czytała ją kilka (kilkanaście?) lat temu to byłabym zachwycona. Jestem przyzwyczajona do bardziej krwawych i dramatycznych wydarzeń, właśnie tego spodziewałam się po "Panice" zapominając o tym, że jest to powieść skierowana do młodzieży. Jeśli miałabym oceniać książkę pod tym kątem to przyznaję, że jest to całkiem porządna młodzieżówka poruszająca istotne tematy takie jak przyjaźń i miłość. Dlatego też jeśli nie oczekujesz przerażających i mrożących krew w żyłach, dramatycznych wydarzeń to polecam.
________________________________________

Tytuł oryginalny: Panic
Tłumaczenie: Monika Bukowska
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2 lutego 2016
Ilość stron: 360